Expose Prezesa SPRL

Utworzono: 31-10-2011

Expose Prezesa SPRL
Kilka słów nowego Prezesa
Droga Braci Rybacka

20-go Października w Lęborku pojawił się „siwy dym”, a w ślad za nim, parę godzin później, z siedziby Stowarzyszenia Producentów Ryb Łososiowatych wyszedł równie siwy nowy Prezes. To, że siwy, to dobrze, bo przynajmniej już nie osiwieje, ale… może bardziej wyłysieć. Groźba chyba realna, bo od obu poprzednich Prezesów, tzn. prof. K. Goryczki i D. Gorbaczowa dostałem gratulacje w postaci głębokich wyrazów współczucia.

Walka o władzę w SPRŁ była zawsze bardzo „silna”, tylko przebiegała trochę inaczej niż w ostatnich wyborach parlamentarnych, a mianowicie nikt nie chciał jej objąć. Muszę się przyznać udawało mi się przez lata ją wygrywać, ale teraz szanowne Koleżeństwo z Zarządu powiedziało dosyć migania, a moje argumenty o braku czasu, innych funkcjach zawodowych, chęci poznania wnuczki, lepszego poznania żony (własnej), przeczytania chociaż jednego rozdziału jakiejś książki, itp., itd. w świetle statystyki skali poparcia jakie uzyskałem na Walnym Zebraniu w Jastrzębiej Górze (91,5%), nie były specjalnie przekonywujące i stało się – poddałem się: „nie chcem ale muszem”, jak mawiał klasyk gatunku.
Tu małe, no może raczej wielkie podziękowanie za taki wynik głosowania; szczerze – była to dla mnie bardzo miła niespodzianka (zwłaszcza po tylu podwyżkach cen paszJ). Odbieram go, jako wyraz dużego zaufania i traktuję jako wielkie zobowiązanie.

Mam to szczęście, że zastaję Stowarzyszenie w dobrej kondycji. Przez ostatnie cztery lata zbudowaliśmy Organizację, która jest rozpoznawalna w kraju i za granicą. Mamy solidną bazę; przede wszystkim w postaci zdyscyplinowanych członków płacących składki w 99% (!). Mamy zaangażowanych i bardzo kompetentnych ludzi w samym Zarządzie, ale i współpracowników spoza. Wszystkich ich łączy entuzjazm i odpowiedzialność. Mamy funkcjonalne i dobrze prowadzone biuro w Lęborku i to czego nam tylko brakuje, to czasu, ale…pracujemy nad tym. Niestety inni też pracują nad tym samym, ale tak byśmy go mieli mniej.

Życie każdej organizacji ma swoje fazy. Nie mogę powiedzieć zakończyliśmy fazę budowy organizacji, bo ona nigdy nie ma końca i musi się zmieniać i dostosowywać do otaczającej rzeczywistości. Tym nie mniej trzon jest zbudowany i na tej bazie chcemy zrobić krok dalej. A czymże jest ten krok dalej?

Naszą misją i zarazem celem statutowym jest szeroko rozumiane dbanie o interesy członków Stowarzyszenia. Miękka definicja, w którą można lot na księżyc włożyć. Warunkiem sukcesu naszych działań, o który chcemy powalczyć, będzie w pierwszym rzędzie celne zdefiniowanie, co jest rzeczywistym interesem naszych członków. I zapewniam – będzie to układ dynamiczny. Każdy, kto jest obserwatorem tego rynku od wielu już lat, widzi, jak w czasie zmieniają się priorytety, na ogół, jako reakcja na nagle pojawiające się zagrożenia.
Zastanawiając się głębiej nad ciężkim życiem hodowcy (uwielbiam się użalać nad sobą) widzę dzisiaj cztery główne obszary jego zainteresowań:

1.Hodowanie
2.Rynek
3.Otoczenie prawne
4.Fundusze Unijne

Wszystkie cztery na siebie nachodzą i wzajemnie przenikają. W różnych okresach miały inne znaczenie w rozumieniu potrzeby wsparcia. W latach 90-tych praktycznie cała uwaga szła na hodowanie, gdzie poprzez rozwój technologii można było dużo osiągnąć, rynek wchłaniał każdą ilość wyprodukowanego pstrąga po dobrej cenie, a prawo nie przeszkadzało w hodowaniu.
W miarę upływu lat hodowanie stało się trochę trudniejsze, bo pojawiły się choroby zakaźne, rynek się „ochłodził”, a były lata, że „zamroził” i pojawiło się nowe zjawisko – restrykcyjne prawo, którego tempo rozwoju w okresie przedakcesyjnym do Unii Europejskiej prześcignęło rozwój telefonii komórkowej i programu „Galileusz” razem wziętych. Policzono, że w tamtym czasie w jednym roku Unia wyprodukowała 13 tys. aktów prawnych i trudno tu nie zgodzić się z komentarzem prof. B. Zdanowskiego : „Całe szczęście, że Unia nie pisała Dziesięciu Przykazań Bożych”.

Poza produkowaniem aktów prawnych Unia rozdaje pieniądze; w sumie też niemałe. O ile akty prawne wzbudzają niechęć, o tyle rozdawane pieniądze wręcz przeciwnie. Trochę to dziwne, bo jak wiemy pieniądze psują wszelkie relacje ludzkie i ekonomiczne. Przekonali się o tym w tym roku Karpiarze w związku z realizacją dopłat środowiskowych. Powszechnie znany jest też fakt, że większość ludzi, która trafiła „szóstkę” w Totka nędznie kończy, bez przyjaciół i z pustką w głowie i sercu, a często ze zwiększoną zawartością alkoholu we krwi.
Unia na pewno tego nie chce i oznajmia, że jednym z głównych celów rozdawania pieniędzy jest wsparcie wzrostu akwakultury w Europie, która to stagnuje na tle reszty świata w tej materii. W Polsce akwakulturę tworzą z grubsza po równo karp i pstrąg. Pozostałe gatunki są w zdecydowanej mniejszości. Wydawać by się mogło, że aby wspierać rozwój, to trzeba inwestować. Program Operacyjny jest ambitny jeśli chodzi o założenia i zakłada wzrost produkcji akwakultury w Polsce o 50% do końca okresu swego działania, czyli roku 2014 (+1). Przeznacza na ten cel (Działania Inwestycyjne Oś 2.1) „aż” 5,1% swojego budżetu. Z tego dla pstrągarzy przypadło ok 1,2% podpisanych umów z łącznej ilości prawie miliarda Euro. Ktoś powie, że manipuluję cyframi, bo akwakultura nie jest pępkiem świata, a Program Operacyjny służy też innym celom, tym nie mniej dalej uważam, że te cyfry krzyczą. Poza niską alokacją środków na inwestycje w ogóle, faktycznie szczątkowe wykorzystanie ich przez Pstrągarzy nie wynika bynajmniej z faktu, że nie chcieli lub nie potrafili, tylko jeśli inwestycja jest poważna, to procesy administracyjne, dla uzyskania stosownych pozwoleń, trwają wiele miesięcy, a czasami lat, podczas gdy program z założenia sześcioletni skończył się po sześciu, ale miesiącach.
W związku z tym hodowcy tłumnie rzucili się na Oś IV, do której powędrowało aż 32% wszystkich środków PO RYBY 07-13 i aktywnie tworzyli Lokalne Grupy Rybackie, w wielu miejscach tworząc ich trzon, dzięki czemu poszczególne LGR-y dostały niemałe środki z uwagi na wniesione kryterium „rybackości”. Pierwsze doniesienia, że program „wspierania obszarów zależnych od rybactwa” polega na likwidacji rybactwa przyjmowano z niedowierzaniem. W LGR-ach na śródlądziu zebrali się ludzie, którzy chcą akwakulturę rozwijać, a nie likwidować miejsca pracy i przekwalifikowywać się na piekarza, czy stolarza, jeżdżącego ścieżką rowerową, na której wybudowanie dostanie środki, a jak dobrze to uzasadni, to i na rower dostanie . Trwa dyskusja, a raczej spór o interpretację: czy Oś IV wyklucza wsparcie działań inwestycyjnych na hodowlach.
Swoją drogą osobliwy to sposób na osiągnięcie założonego celu wzrostu produkcji akwakultury poprzez ograniczanie dostępu do środków, które mogą tę produkcję dźwignąć. Póki co produkcja pstrąga, z różnych powodów w Polsce się zmniejsza…

Mając to wszystko na uwadze widzę następujące kierunki pilnych działań w wyszczególnionych obszarach

1. Hodowanie idzie nam dobrze (pomijam dotkniętych chorobami) – uśredniając, mamy gospodarstwa na wysokim poziomie, zaawansowane technologicznie i z dużymi umiejętnościami kadry zarządzającej. Tu wsparcie najmniej dzisiaj potrzebne, poza funduszami, ale o tym niżej.

2. Rynek – jedno jest pewne – zmienia się, bo taka jego natura – mieliśmy lata chude, a od dwóch lat mamy zbyt i ceny przyzwoite. Jak długo? Nie wiem, ale jak historia pokazuje ceny ryb mają swoje cykle, a wpływa na nie masa czynników, w tym kurs złotego, czy ceny łososia, nomen omen tragicznie niskie od kilku tygodni. W Polsce ok połowa produkcji pstrąga jest zjadana w kraju. To nie mało na tle np. Danii, gdzie tylko 3% idzie na lokalny rynek (wolą śledzia do sznapsa), ale patrząc na spożycie na głowę w Polsce w wys. 300 gr, jest dużo do zrobienia, albo inaczej jest ogromny potencjał wzrostowy. Rozwój krajowego rynku jest wielce pożądany, bo jest on bardziej stabilny. SPRŁ widząc tę szansę podjęło przy wsparciu Funduszy Unijnych ogromną, jak na naszą skalę (10,7 mln zł) akcję promocyjną, której ślady mam nadzieję każdy już w jakichś mediach zauważył. Po szczegóły zapraszam na www.terazpstrag.pl

3. Otoczenie prawne. Tu upatruję głównej roli Stowarzyszenia w przyszłych działaniach: zadbać o otoczenie prawne prowadzenia hodowli poprzez skuteczne uczestniczenie w tworzeniu prawa, jego poprawianiu i zapobieganiu niekorzystnym zmianom. Jeśli tutaj sobie poradzimy, to wierzę, że z resztą również.

To co nas najbardziej dotyczy dzisiaj leży w obszarze:
a) Ochrony Środowiska,
a w szczególności pakiet spraw związany z wdrażaniem Ramowej Dyrektywy Wodnej. Właśnie trwa, w ramach drugiego cyklu planistycznego (co 6 lat), proces konsultacji KZGW przy aktualizacji planów gospodarowania wodami w Polsce. Warto odwiedzić strony www.kzgw.gov.pl oraz www.rdw.org.pl . Wysoki priorytet ma też uporządkowanie spraw związanych z kwalifikacją odchodów rybich jako odpadu ze wszystkimi ustawowymi konsekwencjami.

b) Weterynarii.
Zaobserwowana ostatnio zwiększona ilość wykrytych przypadków IHN przykuła uwagę hodowców do zagadnień prawnych związanych z odszkodowaniami i diagnostyką chorób zakaźnych zwalczanych z urzędu. Nie jest jasne dlaczego w jednym powiecie można dostać odszkodowanie, a w drugim nie, za utylizację ryby.
Dlaczego w sytuacji jednokrotnego wyniku badania pozytywnego na obecność wirusa nie można go powtórzyć, jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi (łącznie z kontrolnymi badaniami) wskazują, że ryba jest zdrowa. Decyzje Powiatowego Lekarza zwykle są brzemienne w skutki.
Jest wiele spraw do wyjaśnienia i wielkie zadanie, by wspólnie ze środowiskiem Lekarzy Weterynarii i Administracji doprowadzić do wspólnego rozumienia tych niełatwych zagadnień z korzyścią dla sprawy ochrony zdrowia ryb.

Innym zagadnieniem wymagającym wyjaśnienia, a raczej zmiany, jest limit sprzedaży produktów rybnych do 150 kg tygodniowo określony w Rozporządzeniu MRiRW w sprawie szczegółowych warunków uznania działalności marginalnej, lokalnej i ograniczonej. Jesteśmy tu poszkodowani na tle innych producentów rolnych, bo np. dla mięsa świeżego wynosi on 1000 kg, a przetworzonego już 1500 kg. Wybudowanie zakładu spełniającego kryteria dla działalności MOL wiąże się z wydatkowaniem dużych pieniędzy, a ewentualny efekt w postaci zbudowania rynku i za tym zwrot nakładów może potrwać wiele lat i ograniczenie sprzedaży do obiorcy innego niż końcowy do 150 kg/tydz jest tworzeniem bezzasadnej fikcji ekonomicznej i tym samym stoi w sprzeczności ze wspieraną przez to samo Ministerstwo ideą dywersyfikacji form sprzedaży.

4. Fundusze
Gorący temat, bardzo aktualny, bo z jednej strony planowane są przesunięcia międzyosiowe niewykorzystanych środków, z drugiej jesteśmy po pierwszych naborach w Osi IV i za chwilę okaże się co można hodowcom, a co nie, a z trzeciej strony potrzebne są szybkie działania w związku z tworzeniem rozdziału środków w nowej perspektywie finansowej 2014-2020. Aby odpowiedzialnie dopominać się o większe środki, najpierw musimy sami sobie odpowiedzieć na co my je chcemy. Krótko mówiąc potrzebujemy stworzyć strategię rozwoju naszego sektora. Problem w tym, że zagadnienie jest poważne, a czasu mało.

Przytoczone wyżej pilne działania w wybranych obszarach nie wyczerpują zakresu spraw, którymi SPRŁ się na bieżąco zajmuje i dalej będzie, żeby wymienić niektóre, jak: szkolenia, zjazdy, konferencje, targi, współpraca z innymi organizacjami, placówkami naukowymi, instytucjami, firmami i mediami, czy uczestnictwo w organizacjach i programach międzynarodowych.

Jak pokazuje praktyka, życie podrzuca tematy garściami, które albo szybko gasną, albo wyrastają na rzeczywiście istotne i wymagane jest działanie. Mnogość spraw, ich rosnące znaczenie wymaga pracy i kompetencji. Garstka entuzjastów nie wystarczy. Ania Pyć i Ziemek Pirtań wraz z resztą Zarządu przenoszą góry, ale rosną nowe; z tymi z piaskowca dajemy radę, ale z tymi z granitu nie zawsze. Stąd poprosiliśmy o współpracę Kancelarię Prawną z Poznania, która pomału, ale konsekwentnie od wielu miesięcy wdraża się w naszą problematykę. To nam daje pewien komfort psychiczny, zwłaszcza przy wydatkowanych dużych środkach na promocję, ale nie tylko. Mamy za sobą takie działania jak: przygotowanie skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie prawdopodobnej niekonstytucyjności zapisów ustawy o funduszach promocji produktów spożywczych, czy przygotowanie opinii prawnej ws. obchodzenia się z odpadami stałymi pochodzącymi z obiektów akwakultury i przygotowanie w tym zakresie projektu niezbędnych zmian w ustawie o odpadach i ochronie środowiska, żeby wymienić te najbardziej spektakularne.

Sięgamy również do ekspertów zewnętrznych (spoza Zarządu), głównie po Radka Kowalskiego, ale musimy ten Klub Eksperta mocno poszerzyć, by sprostać wyzwaniom. Próba aktywizacja środowiska i przyciągnięcia młodych będzie jednym z priorytetów nadchodzących czterech lat. Jesteśmy silni tylko tak mocno, jak dobrych ludzi mamy wokół siebie.

W tym gąszczu spraw będziemy próbować się przebijać ze swoimi racjami i mam nadzieję, że dawne „Jackowe Kazania”, które zastąpiła ta „Jackowa Spowiedź” nie przekształci się za cztery lata w „Jackową Pokutę”.

Z poważaniem
Jacek Juchniewicz